SERM - na ratunek reputacji

W życiu jak w miłości – liczy się pierwsze wrażenie, wiemy o tym nie od dziś. Szkoda jednak, że wielu nie stosuje się do tej zasady. Podobnie jak do zasady, że do sukcesu dochodzi się małymi kroczkami.  Skąd takie wnioski? Z obserwacji Internetu, oczywiście.

Wpisując w wyszukiwarkę nazwę dużej firmy zajmującej się zwrotem podatku (X), tuż pod linkiem do strony firmy naszym oczom ukazuje się link opisany „Firma X nie polecam!!!”. I tak oto wszelkie starania marketingowe, PRowe (a więc krew, pot i łzy wielu ludzi) spełzły na niczym. Oczywistym jest, że potencjalny klient kliknie w tenże link i przeczyta, dlaczego firma X nie jest polecana. Skutek może być opłakany… dla danej firmy oczywiście, bo klient znajdzie wtedy inną.

Sytuację taką możemy zobrazować odnosząc się do sąsiedztwa. Chcemy kupić nowe mieszkanie, wszyscy sąsiedzi są mili bądź też neutralni, natomiast jeden jest nieznośny, czy zdecydujemy się na to mieszkanie? Zapewne będziemy się długo zastanawiać, aż znajdziemy inne, z grzeczniejszymi sąsiadami. Podobnie sytuacja ma się w tym przypadku.

Czy warto aż tak ryzykować? Pewnie, że nie warto, ale zapewne nie każdy wie, że da się coś z tym zrobić, a uwierzcie, da się. Tak jak można wypozycjonować firmę, by była na początku listy wyszukiwania, tak samo można „przesunąć”, a więc zdepozycjonować linki z negatywnymi komentarzami na temat naszej firmy.

Na takie działania specjaliści ukuli termin SERM (Search Engine Reputation Management), a więc zarządzanie reputacją w wyszukiwarkach internetowych. Działanie to polega na przesunięciu linków z negatywnymi opiniami o firmie na dalsze miejsca w wyszukiwarce i umieszczeniu na początku wyników wyszukiwania opinii pozytywnych. SERM nie jest tuszowaniem zaniedbań firmy, jej oszustw, czy też innych niemoralnych, nielegalnych zachowań. SERM ma na celu „oczyszczenie sąsiedztwa”.

Najlepszym przykładem zastosowania SERM jest marka Toyota. Ostatnio bardzo głośno było i nadal jest o niesprawnych pedałach gazu oraz o problemach z układem hamulcowym. Mimo to, wpisując w wyszukiwarkę ‘toyota’, nie zobaczymy na pierwszej stronie żadnych złych informacji na temat marki, nie ma również wpisów niezadowolonych kierowców. Taka sytuacja ma miejsce zarówno w polsko, jak i anglojęzycznym wyszukiwaniu. Wszystkie informacje, które pojawiają się w wyszukiwarce są neutralne.

Niektórzy jednak źle rozumieją ideę SERMu. Buszując po Internecie, natknęłam się na blog moderatora forum. Opisuje on, że agencje PRowe czy też firmy, o których internauci zamieszczają niepochlebne opinie, piszą maile (najpierw z prośbą, później z groźbą), by usunął negatywne opinie. Warto jednak zaznaczyć, że fora internetowe nie mają obowiązku ani wręcz prawa usuwać opinii użytkowników (negatywnych czy pozytywnych), jeśli nie są one nieprawdziwe, obraźliwe lub nie naruszają prawa.

Wiadomo, że potencjalny klient, gdy zechce dotrzeć do konkretnych informacji o firmie, to do nich dotrze, jednak nie powinno to być przy pierwszym, wirtualnym spotkaniu z firmą.

dodaj komentarz do góry

Zaszyfrowane reklamy, czyli gra w służbie marketingu

Alternate Reality Game

Alternate Reality Game

Statystyczny Kowalski przywykł już do reklam, które widzi na każdym kroku. Billboardy w drodze do pracy, filmy reklamowe w środku filmu, migające bannery w Internecie… Niektóre go zaintrygują, rozbawią, inne zdenerwują, jednak nie wzbudzą jego zaangażowania na dłuższy czas -  ale spokojnie, ta luka marketingowa już zaczyna się wypełniać. Przez Alternate reality game (ARG), stosunkowo nową formę reklamy, w której nie ma miejsca na nudę.

Alternate Reality Game staje się coraz bardziej popularne. Dlaczego? Ponieważ bazuje na zwykłej, ludzkiej ciekawości. ARG można określić jako grę opartą na intrygującej historii, angażującą społeczność Internautów do zdobywania ważnych dla rozwoju historii informacji oraz do wzajemnej współpracy. W grze zaciera się różnica miedzy światem realnym a wirtualnym. Gracz, na swojej drodze, musi rozwiązać mnóstwo zagadek i tajemnic, to jednak nie jest takie proste. Czasem trzeba mocno pogłówkować, żeby odkryć kolejną wskazówkę, a czasem wyjść z domu i odszukać kolejne ślady np. w budkach telefonicznych… Wydawałoby się, że nie będzie to zachęcające dla grzejącego fotel internauty…

Tymczasem jest inaczej. Internauci chętnie włączają się do ARG, często nie zdając sobie sprawy z tego, że to NIE JEST tylko gra. ARG jest w końcu reklamą, do tego niezwykle skuteczną, ponieważ niesie za sobą możliwość zbudowania silnego zaangażowania wobec marki. Przekonują nas o tym liczne przykłady efektywnych (i często efektownych) kampanii bazujących na wykorzystaniu ARG, np. kampania „Why so serious?”, promująca najnowszy film o Batmanie „The Dark Knight”, w której ostatecznie udział wzięło aż 10 mln konsumentów z 75 krajów na całym świecie.

Twórcy kampanii „Why so serious?” postawili na rozmach. Jako kanały komunikacji w grze wykorzystano Internet, telefony komórkowe, prasę i eventy. Dzięki umiejętnemu połączeniu świata wirtualnego z rzeczywistym, gracze mogli wczuć się w rolę mieszkańca Gotham City i wziąć aktywny udział w różnych, wydarzeniach związanych z głównymi postaciami filmowymi jak Joker, Batman czy Harvey Dent.

Rekrutacja do armii Jokera, spotkania Batmanem i kampania polityczna Harveya Denta zgromadziły ogromną liczbę uczestników niecierpliwie oczekujących na kolejne wskazówki i zadania do wykonania. Rezultaty kampanii przeszły najśmielsze oczekiwania organizatorów. Rozgłos w mediach i ciągle rosnąca liczba graczy sprawiły, że film zajął drugie miejsce w rankingu najlepiej zarabiających filmów w historii kina (pierwsze miejsce cały czas okupuje najdłuższy i, jak dla niektórych, najnudniejszy, romans wszechczasów, „Titanic”).

Ciekawym pomysłem była także gra AR “Art of the Heist”, przygotowana na potrzeby amerykańskiej kampanii promującej nowy model Audi A3. Twórcy gry rozpowszechnili w Internecie informację o rzekomej imprezie, która ma się odbyć w jednym z nowojorskich salonów Audi. Jednak na miejscu, zamiast imprezy, internauci zastali policję informującą o kradzieży nowego modelu Audi. Oczywiście, za pomoc w odnalezieniu auta przewidziano nagrodę, co tylko zaostrzyło apetyty i ciekawość graczy.

Na potrzeby tej niecodziennej kampanii stworzono serwis, na którym można było śledzić rozwój wydarzeń, publikowano ogłoszenia w prasie oraz na billboardach, wynajęto również fikcyjną firmę specjalizującą się w odszukiwaniu kradzionych dzieł sztuki. Efekt? Ponad 125 tys. zaangażowanych graczy i ogromne zainteresowanie nowym modelem.

Liczby mówią same za siebie. Internauci pragną ciekawej rozrywki, która pobudzi ich do myślenia i która, operując sloganem pewnej marki, „włączy ich ciekawość”, a ARG dokładnie to im oferuje.

dodaj komentarz do góry

MKI partnerem Google!

Google

Google

W taki dzień jak dziś, nic nie jest w stanie popsuć nam nastroju, nawet ta swoista krioterapia szalejąca za oknem od 2 miesięcy;) … I to nie z powodu zaaplikowania sobie apetycznej kawy o poranku czy nowego „wykopowego” hitu, ale dzięki wiadomości od Google, która od razu podniosła nam ciśnienie, tak samo skutecznie jak łyk kofeiny. Otóż, niezwykle miło jest nam poinformować, że właśnie zostaliśmy partnerem Google w systemie „Google dla agencji” przeznaczonym dla webmasterów, agencji interaktywnych i konsultantów IT.

Nasza załoga przeszła z sukcesem przez wszystkie szkolenia i testy, wskutek czego otrzymaliśmy od Google środki finansowe w postaci kuponów AdWords, które posłużą nam do jeszcze efektywniejszego prowadzenia kampanii reklamowych w wyszukiwarkach.

Ale to nie wszystko - od teraz dysponujemy również dostępem do materiałów marketingowych Google oraz mamy zapewnione bezpośrednie wsparcie specjalistów Google, co pozwoli nam na skuteczne wykorzystywanie darmowych narzędzi Google.

Podsumowując – jesteśmy w posiadaniu potężnej dawki ogromnie pomocnych rozwiązań i nie zawahamy się ich użyć;)

dodaj komentarz do góry

Pomocne linki, czyli dosyć subiektywne zestawienie…

Pomocne linki

Pomocne linki


Początek roku to całkiem niezła pora na wszelkiego rodzaju podsumowania i rankingi. Poniżej prezentuję zestawienie, które jest po części wynikiem noworocznych porządków w nagromadzonych przez cały rok linkach. Spośród całej masy stron z moich “bookmarków”, 90% bez żalu wysłałem do “krainy wiecznych łowów”, natomiast tymi kilkoma, które się ostały postanowiłem się podzielić.

Muszę jeszcze uczciwie przyznać, że sporą cześć tych linków zawdzięczam życzliwym osobom, które podsunęły mi je przy przeróżnych okazjach, znacznie mniejszą cześć wyszperałem sam. Wszystkie w jakiś sposób związane są branżą interaktywną, więc dla wielu okażą się być może znane i oczywiste. Praktyka dnia codziennego dowodzi jednak, że to co jest oczywiste dla jednych, dla innych bywa niespodzianką…

1. http://siteinspire.net/
Serwis prezentujący designy mogące zainspirować projektantów, którzy cenią sobie prostą i elegancką stylistykę. Królują tu niepodzielnie CSS - totalnie przeciwny biegun do tego, co oferuje nam FWA. Całość okraszona wywiadami, artykułami i obszernym case’ami.

2. http://www.smashingmagazine.com/
To naprawdę godny polecenia ciekawy wpis, próbujący ogarnąć cały zakres darmowych i płatnych stocków z fotografiami, które możemy zdobyć na potrzeby naszych projektów. Nie mogę się jednak powstrzymać przed dodaniem, że świetny skądinąd blog niekoniecznie musi gwarantować wysoką jakość papierowej publikacji… (Smashing Book - sic!)

3. http://www.usereffect.com/
Lista 25 wskazówek dotyczących użyteczności, która obejmuje to, co niby wszyscy wiemy, ale o czym również często zapominamy. Dobrze rzucić na nią parę razy okiem w trakcie prac projektowych…

4. http://blog.themeforest.net/
Jak używać fontów w Internecie oraz co warto o nich wiedzieć - ciekawy artykuł wyszperany na blogu “In the Woods”. Zwięźle, krótko i na temat. Całość oparta na przejrzystych przykładach.

5. http://www.designshard.com/
11 efektownych i efektywnych tutoriali uczących przede wszystkim retuszu i modyfikacji fotografii porterowej. Kilka błyskotliwych rozwiązań, garść darmowych dodatków do Photoshopa i sporo solidnego rzemiosła. Dodatkowo akademicki przykład, jak powinno się tworzyć doskonały tutorial.

6. http://www.ffonts.net/
Serwis z darmowymi fontami. Książek bym nimi nie składał :-), ale na potrzeby internetowych projektów wystarczą. Przydatne zwłaszcza wtedy, gdy szukamy czegoś oryginalnego, a nie czcionek akapitowych.

7. http://www.fuelyourcreativity.com/
Artykuł z bloga “Fuel Your Creativity” - pozycja obowiązkowa dla kogoś, kto ma za zadanie znaleźć niebanalny font ogólnego zastosowania.

8. http://www.logodesignlove.com/
Wszystko na temat projektowania logotypów i CI. Przykłady, artykuły przekrojowe, poradniki i newsy ze świata. Serwis równie dobry do czytania, jak i oglądania.

9. http://www.thedieline.com/
Chociaż jest to serwis prezentujący wzornictwo przemysłowe, to jednak dzięki wysokiemu poziomowi umieszczanych w nim prac zasługujący na uwagę. Pozycja obowiązkowa dla projektantów identyfikacji wizualnej i nie tylko - szczególnie polecam!

Przekornie powstrzymam się od dodania pozycji numer 10 ;-)

dodaj komentarz do góry